STRAŻACKI WEEKEND „NAD WODĄ” …
Gdy w ubiegłym tygodniu informowaliśmy o nawałnicach, które przechodziły nad Tuchowem wydawało się, że będą to incydentalne i pojedyncze tego typu zdarzenia. Jednak gdy my przemoknięci zmagaliśmy się z nocnym pożarem stodoły pogoda już szykowała nam zajęcia na kolejne kilkadziesiąt godzin. Część z naszych strażaków, którzy uczestniczyli w nocnej interwencji w Jodłówce Tuchowskiej wróciła do swoich domów by za kilkadziesiąt minut udać się do pracy, jednak sporo osób do tej pracy jednak nie poszło, gdyż scenariusz na sobotni dzień ułożyła „płacząca” natura.
Pierwszą informację o konieczności podjęcia interwencji w związku z intensywnymi opadami deszczu, w wyniku których zalewana była posesja, otrzymaliśmy kilka minut po godzinie 6. Lokalizacja … znana nam doskonale – ul. Ryglicka. Działania polegały na zabezpieczeniu posesji poprzez ułożenie kilkudziesięciu worków z piaskiem. Działania okazały się na tyle skuteczne, że w ciągu całej soboty nie musieliśmy już wracać w to miejsce, jak to onegdaj bywało. Kolejne minuty przynosiły nam kolejne zgłoszenia związane ze skutkami opadów deszczu a dodatkowo otrzymaliśmy informację o znacznym wzroście stanu rzeki Biała co zapowiadało w swoich konsekwencjach skutki podobne jak podczas powodzi w połowie maja br. Do kolejnych zdarzeń wyjeżdżaliśmy m.in. na ulice: Młyńca, Długą, Piotrowskiego, gdzie działania polegały na udrażnianiu kratek, przepustów czy monitorowaniu i kontrolowaniu śluz.
Do Tuchowa oraz ościennych gmin oddelegowano funkcjonariuszy z JRG 1 i 2 PSP w Tarnowie a w teren ruszyła grupa operacyjna z Komendy Miejskiej PSP w Tarnowie. Do południowo – wschodniej części małopolski wyruszył również oficer z Komendy Wojewódzkiej PSP w Krakowie.
Najpoważniej sytuacja wyglądał jednak w miejscowości Dąbrówka Tuchowska, gdzie lokalna, na co dzień niegroźna rzeczka spowodowała spore zagrożenie dla okolicznych mieszkańców. Dodatkowe zagrożenie spowodowała działalność bobrów, które uszkodziły niewielki wał, przez który woda zaczęła przeciekać a w konsekwencji przelewać się na zlokalizowane tuż obok boisko piłkarskie i zagrażać położonym tuz obok budynkom mieszkalnym. Do Dąbrówki zadysponowano miejscowych druhów a także ochotników z Mesznej, Lubaszowej i Burzyna. Strażacy zabezpieczyli workami z piaskiem posesje przed wlaniem się do nich wody. Na szczęście z pomocą strażakom przyszła pogoda i przestał padać deszcz a woda zaczęła szybko opadać i zagrożenie, przynajmniej w tym miejscu minęło a druhowie mogli wrócić do swoich remiz … przynajmniej na chwilę odpoczynku.
W tym czasie na terenie gminy działania w swoich miejscowościach prowadzili m.in druhowie z Buchcic, Piotrkowic i Siedlisk.
O godzinie 11:30, zarządzeniem burmistrza Tuchowa, wprowadzono na terenie gminy pogotowie przeciwpowodziowe i wprowadzono stały dyżur w Urzędzie Miejskim.
Z czasem zaczęła o sobie przypominać rzeka Biała, która zalewała kolejne obszary i drogi. Jako pierwsza zalana została droga gminna w miejscowości Lubaszowa a do jej zabezpieczenia zostali zadysponowani miejscowi druhowie. Gdy z Tuchowa w kierunku Ciężkowic planowali udać się oficerowie z KW PSP w Krakowie oraz KM PSP w Tarnowie, otrzymaliśmy informację, że rzeka Biała zalewa drogę wojewódzką nr 977 w miejscowości Siedliska. Tym razem na miejsce udali się w/w oficerowie oraz komendant gminny i oficer z JRG 2.
Po dojechaniu do rozlewiska na drodze wojewódzkiej okazało się, że na samym jego środku stoi samochód osobowy a w nim siedzi starszy, zdenerwowany i przestraszony mężczyzna. Szybki przybór wody spowodował, że do pojazdu zaczęła wlewać się woda. Na miejsce, do pomocy i zabezpieczenia drogi, zadysponowano druhów z Dąbrówki Tuchowskiej, jednak ze względu na szybki napływ wody zdecydowano o podjęciu próby wyciągnięcia pojazdu z rozlewiska przez obecnych na miejscu strażaków. Do pojazdu dotarł brodząc w wodzie nasz druh, który nawiązał kontakt z kierowcą i poinformował go o planowanych działaniach. Strażacy wyciągnęli pojazd a następnie odholowali go na pobliski parking, gdzie przekazali go spokojniejszemu a przede wszystkim bezpiecznemu już, właścicielowi. Przy współpracy z policją, strażacy zamknęli przejazd drogą wojewódzką i zorganizowali objazdy.
Kolejną miejscowością, gdzie pojawiło się zagrożenie dla mieszkańców był Burzyn. Tradycyjnie już miejscowi druhowie zostali zadysponowani i pomogli właścicielowi miejscowego zakładu wędliniarskiego, z którego ewakuowano część wyposażenia. Kolejni druhowie rozpoczęli układanie worków z piaskiem i folii zabezpieczając podtapiane zazwyczaj domy. Podnoszący się stan wody w rzece Biała zmusił strażaków i policjantów do zamknięcia kolejnych dróg, tym razem powiatowych z Tuchowa do Burzyna i Tuchowa do Ryglic.
Od tego momentu rozpoczęło się oczekiwanie na falę powodziową i rozpoczęto ciągłe monitorowanie sytuacji zarówno na podstawie monitoringu jak i w terenie. Strażacy na bieżąco kontrolowali wały i ulice położone w najniższej części Tuchowa. Szczególną uwagę strażacy zwracali na studzienki, które podczas majowej powodzi sprawiły tyle kłopotów i napędziły sporo strachu mieszkańcom ulicy Podwale, Krótkiej i Kąpielowej. Tym razem, jak się okazało, wyciągnięto prawidłowe wnioski i wykonane po majowej powodzi zabezpieczenia okazały się skuteczne. O godzinie 18 Biała osiągnęła swój najwyższy poziom tj. 6:06. W porównaniu do fali podczas majowej powodzi, obecny poziom wody w Tuchowie był o 34 cm niższy.
Na szczęście obyło się bez niespodzianek i gdy woda zaczęła opadać, rozpoczęło się usuwanie bardzo niebezpiecznych namuleń na zamkniętych dla ruchu drogach, z których spływała woda. Ok. godziny 22 zastęp GBARt (MAN) wyjechał do oczyszczenia drogi powiatowej w Burzynie. Opadająca droga odsłoniła jednak uszkodzenia, które również prowizorycznie zabezpieczyli strażacy. Kilkadziesiąt minut później droga została dopuszczona do ruchu dla pojazdów i pieszych a miejscowi druhowie przystąpili do wypompowywania wody z podtopionego zakładu wędliniarskiego.
Niemal w tym samym czasie oczyszczanie drogi wojewódzkiej w Siedliskach prowadzili druhowie z Dąbrówki Tuchowskiej, którzy swoje działania skończyli ok. godziny 23 i droga wojewódzka także została odblokowana.
Ponieważ „monitoringowy” stan alarmowy utrzymywał się a woda w Białej postanowiła bardzo powoli opadać, wpadająca do niej Szwedka, nie mogła spłynąć i odblokować drogi powiatowej do Ryglic, która jako jedyna pozostała póki co nieprzejezdna.
Ostatecznie o północy wszystkie zastępy na terenie gminy Tuchów zakończyły działania a do monitorowania sytuacji pozostawiono dyżur w tuchowskiej remizie. Około godziny 4 podczas nocnego objazdu okazało się, że również z tej ostatniej drogi spłynęła woda i można było przekazać ta informację do dyżurnego SKKM oraz Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego i pracownika Urzędu Miejskiego w Tuchowie.
Zaczęło już świtać i budził się dzień … zgodnie z prognozami pogody miała to być piękna, słoneczna i ciepła niedziela. Niedzielny poranek odsłonił oklejone mułem i szarością pola, łąki i nieużytki. Zapewne wielu mieszkańców Tuchowa w swoich planach miało spędzić ten dzień czy to w gronie rodzinnym czy to na łonie natury, która to kolejny raz sprawiła nam tyle kłopotów. Być może ktoś wybrał się nad wodę …, której my – strażacy mamy ostatnio aż w nadmiarze, bo gdyby się ktoś uparł to może stwierdzić, że spędziliśmy kolejny weekend „nad wodą” … szkopuł tkwi jednak w tym, że nie o takim „spędzaniu nad wodą” myślimy i marzymy 😉 Jak przebiegał nasz niedzielny „odpoczynek” … zapraszamy do lektury kolejnego wpisu.

Comments are Closed