MULTIMEDIALNA, STRAŻACKA OPOWIEŚĆ ŚWIĄTECZNA

Zaczęło się bardzo niewinnie ale my zaczniemy bardzo poważnie … Był początek grudnia roku Pańskiego 2013 tj. roku, który dla naszej jednostki był bardzo ważny, gdyż we wrześniu obchodziliśmy jubileusz 130-lecia istnienia jednostki. Ale dzisiaj nie o tym i jednak zmienimy formę w mniej dostojną i mrugając co nieco okiem.

Owego czyli 2013 roku, w pewne niedzielne, grudniowe popołudnie, w jednym z mieszkań na tuchowskim osiedlu, podczas spotkania rodzinnego i planowania zbliżających się świąt oraz wigilii, padło stwierdzenie: „Tak się to wszystko pozmieniało, że ciężko nawet sianko na stół wigilijny dostać. Od dziadków już nie przywieziemy, bo nikt na gospodarce nie pracuje i nawet siana nie mają.” I chociaż zapewne na świecie były i są większe problemy, to ten akurat trafił na dość podatny bo strażacki grunt (rys. 1 –>),  dzięki czemu na efekty nie trzeba było długo czekać. Jednak, żeby wszystko miało swój początek i koniec zachowajmy chronologię zdarzeń.  

Choć początkowo propozycja i rozmowa z poszczególnymi strażakami była traktowana przez nich z pewną dozą nieśmiałości to jednak tylko w jednym przypadku nie spotkała się ona z aprobatą, a słowa: „Jeszcze tego brakowało, żeby straż siano rozdawała …” wybrzmiały tak dosadnie, że okazały się dodatkową mobilizacją. Na szczęście był to odosobniony przypadek no chyba, że reszta umiejętnie kamuflowała swoją opinię w tej kwestii. Zupełnie inaczej było z kolejnymi osobami i dzięki temu od pierwszej akcji stałymi uczestnikami są wspierani przez starsze koleżanki i starszych kolegów, członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej prowadzonej przez tuchowskich strażaków. Od samego początku pozytywnie do naszej propozycji nastawieni byli szefowie tuchowskiego samorządu, którzy wyrażali zgodę na przeprowadzenie akcji na płycie rynku. Z nie mniej pozytywnym odzewem spotkaliśmy się podczas rozmowy z radnymi rady osiedlowej i miejskiej w Tuchowie, którzy zadeklarowali pomoc m.in. w „negocjacjach” w sprawie nieodpłatnego pozyskania sianka. Po uzyskaniu zapewnienia, że towar jest dostępny w nieograniczonej ilości (co trwa do dzisiaj), mogliśmy uznać, że pierwszy etap czyli planowanie został zakończony. Jak się jednak okazało nie był to najtrudniejszy z etapów, gdyż plan należało wcielić w życie ale i na to znalazł się pomysł i sposób (<– rys. 2). 

Oczywiście dużo łatwiej by było, gdybyśmy jako organizatorzy zamiast strażackiego sprzętu posiadali sprzęt, który miał do swojej dyspozycji pewien jegomość … (rys. 3 –>), lecz do realizacji pomysłu i pierwszej edycji musiały wystarczyć siły i środki w postaci osób, oraz jak to w dzisiejszych czasach bywa … znajomości. W ten oto sposób udało się wypożyczyć, mało miasteczkowe ale jednak kojarzące się szopką i siankiem urządzenie typu paśnik, w którym umieściliśmy otrzymane sianko. Aby nie mylić z bardzo powszechnym w dzisiejszych czasach „korytem” zamieszczamy zdjęcie (rys. 4 <–) ilustrujące zdobyte przez nas urządzenie. Nie potrzeba było natomiast zaczarowanego ołówka ani tym bardziej znajomości aby powstało hasło, które w pełni oddawałoby cel naszej akcji. Nazwa wydarzenia, która od początku brzmiała: „Sianko na stół wigilijny” i trwa do dziś, była jasna i zrozumiała dla każdego, kto pamiętał o tradycji wkładania sianka pod obrus, którym nakryty był stół wigilijny. Mniej jasna i zrozumiała była jednak inna zasada, którą przyjęliśmy, a która brzmiała: „za darmo”. Była ona do tego stopnia niezrozumiała dla niektórych, że musieliśmy aż kartki z takim właśnie napisem przypinać na paśniku (fot. 1 poniżej) a pytania: „a jak to tak, że za darmo?”, „że niby nic się nie płaci?”, pomimo tylu lat wciąż są na porządku dziennym i pojawiają się od wielu osób obdarowywanych przez nas woreczkiem podczas każdej, także tegorocznej akcji.

Pierwsza akcja (fot. 1 –>) trwała w sumie 15 godzin podzielonych na trzy kolejne dni. Było cicho i spokojnie. Z czasem okazało się, że jednak troszkę za cicho i trochę za spokojnie, dlatego już rok później czyli w 2014, nasza akcja została uzupełniona o element, który również nadawał klimatu i przypominał o zbliżających się świętach a były to dźwięki świątecznych przebojów (m.in. takich jak ten na rys. 5 poniżej).

Uwaga!!! Łapiemy oddech od czytania czyli dla chętnych mała zagadka wg znanego telewizyjnego formatu i nasze pytanie, dotyczące jednego ze znanych świątecznych hitów, które brzmi: „Jaka to melodia?” 

Co to za konkurs bez nagród dlatego oczywiście jest i ona czyli … ciąg dalszy naszej opowieści. 

Rozdawanie sianka w połączeniu ze świątecznymi hitami sprawiły, że tuchowski rynek w ostatni przedświąteczny weekend grudniowy ożył i to bez względu na pogodę. Wciąż jednak czegoś brakowało dlatego już podczas trzeciej edycji naszej akcji dołączyli do nas przyjaciele z Fundacji Dzieło Miłosierdzia im. św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego wraz ze swoim kiermaszem pn. „Żeby Betlejem zaczęło się w Tuchowie” (fot. 2 <–). Władze samorządowe Tuchowa postanowiły również zaprosić mieszkańców na wspólne świętowanie podczas pierwszej wigilii na tuchowskim rynku, która odbyła się w niedzielne popołudnie. To właśnie wtedy po raz pierwszy na tuchowskim rynku stanęła szopka z rzeźbami postaci i zwierząt a na czas wigilii, do specjalnie przygotowanej zagrody, trafiły żywe zwierzęta tj. owce, barany, kozy i króliki stając się wspaniałą niespodzianką dla najmłodszych, chociaż i starsi nie gardzili selfie z kozą 😉

Ówczesna wersja kiermaszu sprawiła, że w kolejnym czyli 2016 roku swoje stoiska przygotowały: Fundacja Dzieło Miłosierdzia im. św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego, Dom Pomocy Społecznej Środowiskowy Dom Samopomocy Warsztat Terapii Zajęciowej w Karwodrzy, a w niedzielę również Redemptorystowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Misji. Pomysł wspólnej wigilii na płycie rynku również został przez tuchowski samorząd podtrzymany.

Warte dodania jest także to, że właśnie podczas tej edycji akcji, z naszej strony pojawiła się kolejna nowość i zarazem niespodzianka dla mieszkańców, która tym razem przybrała postać zielonych gałązek jedliny oraz jemioły. W ten oto sposób, zwłaszcza dzięki tym drugim gałązkom, zadbaliśmy o kolejną tradycję bożonarodzeniową (fot. 3 –>) a w skrajnych przypadkach może i coś więcej niźli tylko tradycję 😉 . 

Nasza akcja z 2017 roku przyniosła nam dużo ciekawych i niespotykanych dotąd zdarzeń. Pierwsze z nich to fakt, że układ kalendarza oraz zainteresowanie naszą akcją ze strony mieszkańców sprawiły, iż na rynku pojawiliśmy się w dwa weekendy druga zaś to niezapomniana przygoda z pewnym żywym, oj bardzo żywym stworzeniem … Dla ciekawych lub ciekawskich przypominamy to wydarzenie (a w ramach kolejnej nagrody za konkurs muzyczny, także w wersji filmowej):

 

 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i kudłaty zbieg trafił bezpiecznie do zagrody.

Kolejny rok – 2018 został wzbogacony o nowy lub jak kto woli nowoczesny motyw, jakim był happening zorganizowany przez nauczycieli i uczniów ze Szkoły Podstawowej w Tuchowie, którzy w ten dość innowacyjny i nietypowy sposób pokazali ludzką? diablo-anielską twarz 😉 (fot. 4 –>) przekazując dodatkowo mieszkańcom życzenia świąteczne i noworoczne wzbogacone uśmiechem i drobnym słodkim upominkiem. 

Tegoroczna akcja także przeszła do historii a z jej przebiegu można stworzyć osobne opowiadanie, co niektórzy uczynili w wersji pisanej, fotograficznej czy też filmowej. Grudniowy przedświąteczny weekend 2019 roku przyniósł poza rozdawaniem sianka i happeningiem kolejne nowości i propozycje, których dotąd na taką skalę nie było. I co najważniejsze zainteresował mieszkańców, którzy potwierdzili to swoją obecnością, za co i my ze swej strony serdecznie dziękujemy. 

A na koniec, jak to w każdej „poważnej” 😉 bajce, morał … 

Zaczęło się niewinnie a teraz po siedmiu latach pewnie wciąż są tacy, którzy krytykowali, krytykują i krytykować będą, niektórzy zaś tak jak pewien znany przede wszystkim starszym internautom biznesmen Siara …

 

… wciąż z podziwu wyjść nie mogą …

 

 

Ale, ale zapewne nic by się nie udało, nic by z tego nie wyszło …

Po pierwsze: gdyby ktoś kiedyś nie powiedział: „Tak się to wszystko pozmieniało, że ciężko nawet sianko na stół wigilijny dostać. Od dziadków nie przywieziemy, bo nikt na gospodarce nie pracuje i nawet siana nie mają.”

Po drugie: gdyby ktoś tego nie usłyszał i nie wziął sobie do serca, nie przemyślał, nie zaplanował i nie postanowił zrealizować. 

Po trzecie: gdyby nie było jednego ale najważniejszego czynnika … ludzkiego. Ludzi ze straży, urzędu, domu kultury, szkół, stowarzyszeń, instytucji, naszego górala z owcami i kozami, darczyńców sianka, gałązek jedliny i jemioły. Ludzi, którym chce się robić coś dla innych bez pytania o koszty. Ludzi, którzy mają z tego ogromną frajdę i satysfakcję a także potrafiących podarować sobie nawzajem wspólny czas. 

Po czwarte: gdyby nie było zainteresowania, życzeń, ciepłych słów, pochwał ze strony mieszkańców, którzy dbają abyśmy i my nie zapomnieli i już początkiem grudnia pytają: „Czy w tym roku też będzie sianko?”.

Po piąte: gdyby zabrakło świadomości, że to wszystko robią ludzie i dla ludzi. 

I wreszcie po szóste: gdyby nie to, że: „Tak się to wszystko pozmieniało, że bez problemu można w Tuchowie sianko na stół wigilijny dostać. Tak się to pozmieniało, że nawet straż siano rozdaje i to za darmochę.”

I niech się zmienia i to wszystko, i straż, i nasz Tuchów i społeczeństwo a my? Spróbujmy dać coś od siebie, spróbujmy się dostosować do zmieniającego się świata i oczekiwań a przede wszystkim, jak to powtarza pewna Osoba na wysokim stanowisku: „Bądźmy razem”. I tego właśnie życzymy na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i na każdy dzień Nowego Roku ale i każdy kolejny rok.

 

W „bajce – opowiadaniu” wykorzystano: 

rys. 1, rys. 2 – „Pomysłowy Dobromir”

rys. 3 – „Zaczarowany ołówek”

rys. 4 – wikipedia.pl

rys. 5 – www.olx.pl

filmy z owieczką – źródło własne OSP w Tuchowie

fot. 3 – faktopedia.pl

fot. 1, 2, 4 – źródło własne OSP w Tuchowie

stopklatki oraz „zachwyt” Siary Siarzewskiego z filmu: „Kiler”

zdjęcia z 22.12.2019 r. w materiałach u Siary – Krzysztof Jasiński




Comments are Closed