Kwartał kończymy pożarem nieużytków
Kiedy w czwartkowe (31.03) popołudnie przeprowadzaliśmy w remizie konserwacje sprzętu, jednym z tematów naszych rozmów było wiosenne wypalanie traw i nieużytków. W sumie można powiedzieć, że nawet chwaliliśmy mieszkańców gminy, iż w porównaniu do ubiegłych lat obecny rok jest stosunkowo spokojny pod względem interwencji tego typu. Życie jednak bardzo szybko zweryfikowało nasze oceny i kolejny też raz potwierdziło się, że przysłowia są mądrością narodu a jedno z nich, tj. „nie chwal dnia przed zachodem słońca” przybrało dla nas bardzo realną formę.
Nasza dzisiejsze działania w Buchcicach związane z wypalaniem nieużytków z całą pewnością należały do bardziej wyczerpujących tego typu interwencji w ostatnich latach. Niemożliwy dojazd w pobliże pożaru, silne podmuchy wiatru, ogromny obszar i mocno wysuszona roślinność sprawiły, że ewentualny nadmiar kilogramów po świątecznym okresie, nasi druhowie mogą uznać za zredukowany … no może poza kierowcami ;).
O godzinie 18:52 do zdarzenia wyjechał zastęp samochodem GBARt (Man). Na miejsce zadysponowano także patrol policji. Po dojeździe a w zasadzie po kilkusetmetrowym dojściu do miejsca, gdzie paliły się nieużytki, kierujący działaniem ratowniczym ocenił sytuację i poprosił o zadysponowanie drugiego zastępu z naszej jednostki do pomocy. Sześcioosobowy zastęp wyjechał samochodem GBA (Star). Po kilkudziesięciu minutach zmagań z płomieniami, które miejscami sięgały ok. 2 metrów, pożar został zlokalizowany i ugaszony przy użyciu jedynie tłumic i łopat, co tuż po dotarciu na miejsce i przeprowadzonym wstępnym rozpoznaniu wcale nie było takie oczywiste. Strażacy rozpoczęli następnie kontrolę pogorzeliska, podczas której okazało się, że cały spalony obszar to ponad 3 ha, w tym m.in. drzewa, nasyp kolejowy. Tak duża wypalona powierzchnia może świadczyć, że pożar rozwijał się co najmniej od kilku godzin, co potwierdzali obecni na miejscu okoliczni mieszkańcy. Dlaczego jednak nikt nie zgłosił tego faktu wcześniej? … No cóż, pytanie to, na które trudno znaleźć nam logiczną i rozsądną odpowiedź, pozostawiamy bez niej.
Z tego miejsca chcielibyśmy także podziękować „kibicom”, którzy najpierw pytali: „no, czemu tam nie zjeżdżacie?”, następnie dopingowali nas i przekonywali, że: „panie tam można bez problemu dojechać” a ostatecznie z takim niezadowoleniem i niesmakiem przyjęli fakt, że nie zdecydowaliśmy się dotrzeć samochodami w pobliże pożaru. Od razu spieszymy też z wyjaśnieniem, że kilkutonowe i sporych rozmiarów samochody (także typu Star 266, którym dysponujemy) nie zawsze są w stanie wjechać w wąskie, strome i grząskie paryje, jary czy wąwozy a także tam, gdzie z trudem poruszają się nawet samochody przeznaczone do jazdy off road’owej.

Comments are Closed